Biuro Tłumaczeń 123 Sp. z o.o. biuro@123tlumacz.com +48 888 500 123 Certyfikat Jakości: PN-EN ISO 9001:2009
Ekspresowe tłumaczenia przysięgłe, techniczne i specjalistyczne
Zadzwoń do nas:+48 888 500 123

O tłumaczeniu „Mojej walki” Karla Ove Knausgaarda

Norwegia – mały kraj WIELKIEJ literatury. O tłumaczeniu „Mojej walki” Karla Ove Knausgaarda

Skandynawia – region wikingów, trolli, fiordów i dań rybnych. Przez jednych uważany za zamkniętą i odległą krainę geograficzną, której należy unikać, jeśli nie jest się istotą zimnolubną. Przez drugich uznawany za świat egzotyczny, fascynujący i owiany tysiącami nieodkrytych jeszcze tajemnic. Bez względu na ocenę większości, jedno jest pewne – Skandynawia słynie z niecodziennej literatury, odkrywającej przed czytelnikiem nieznane dotąd oblicza wyobraźni i emocji.

Za jedną z obowiązkowych lektur można uznać Moją walkę Karla Ove Knausgaarda –czołowego pisarza skandynawskiego średniego pokolenia. Przełożenia na język polski tej znakomitej prozy podjęła się Iwona Zimnicka – wieloletnia tłumaczka literatury duńskiej i norweskiej.

Tytuł całości brzmi „Moja walka”, po norwesku „Min Kamp”, co na niemiecki tłumaczy się „Mein Kampf”; zresztą niemiecki wydawca zmienił tytuł, by rzecz nie kojarzyła się z książką Hitlera.
Moja walka – pierwsza część sześciotomowego cyklu autobiograficznego – przyniosła autorowi niesamowity rozgłos medialny i międzynarodową sławę. Przede wszystkim dlatego, że Knausgaard, publikując swoją książkę, wywołał niemały skandal. Szczegółowo opisał swoją rodzinę, zmieniając jedynie imiona jej członków. Wspomniał o alkoholizmie ojca i babki, o jej stronieniu od higieny osobistej i wielu kwestiach, które najpewniej nie miały nigdy ujrzeć światła dziennego, a już na pewno nie miały być na językach całego świata. Dzięki skrupulatnym opisom codziennych czynności, przełamywaniu tematów tabu, dogłębnej analizie, konsekwentnemu poszukiwaniem własnej tożsamości, pisarz zdobył sobie przychylność czytelników i krytyków literackich.

Skoro więc mowa o międzynarodowym środowisku, jakie miało okazję przeczytać i skomentować Moją walkę , nie sposób pominąć kwestii tłumaczeń. Polskojęzyczną wersję powieści stworzyła Iwona Zimnicka – odznaczona Srebrnym Krzyżem Zasługi za popularyzację kultury i literatury norweskiej w naszym kraju i uhonorowana Norweskim Orderem Zasługi przez samego króla Haralda V. Ta ponad 50-letnia tłumaczka przełożyła najbardziej znane pozycje skandynawskie, a wśród nich między innymi: Świat Zofii Josteina Gaardera, Półbrat Larsa Saabye Christensena, Kradnąc konie i Przeklinam rzekę czasu Pera Pettersona, powieści kryminalne Jo Nesbø, kultowy cykl Saga o Ludziach Lodu Margit Sandemo, Raiję ze śnieżnej krainy Bente Pedersen, Córy życia May Grethe Lerum i wiele innych.

Tłumacząc Moją walkę Karla Ove Knausgaarda, Zimnicka miała nie lada wyzwanie. Po pierwsze, wiedziała już, jak wielkim echem powieść odbiła się w innych krajach, więc sama musiała stworzyć przekład dorównujący oryginałowi. Po drugie, nie będąc tłumaczką specjalizującą się w poezji, musiała stawić czoła rymowanym epitafiom na początku pierwszego tomu cyklu i w taki sposób przełożyć je na polski, by zachować ich groteskowość, bez jednoczesnego ośmieszania autora i samej siebie. Oprócz tego, jej zadaniem było lekkie zneutralizowanie szorstkiego stylu literackiego Knausgaarda. Nie oznacza to wcale, że tłumaczka zmieniła całkowicie charakter książki, lecz jedynie nadała mu formę bardziej ugładzoną, dzięki czemu Moją walkę w polskim przekładzie czyta się aż tak dobrze. Dodatkowo zlikwidowała specyficzne dla norweskich pisarzy, zbędne powtórzenia, występujące szczególnie w przypadku słów „który” i „był”.

Według Zimnickiej fenomen powieści i całego cyklu autobiograficznego Karla Ove Knausgaarda polega po pierwsze na skandalu, jaki wywołał w Norwegii – kraju, w którym niemal wszyscy się znają – a po drugie, w autentycznych emocjach, wyrażonych przez autora.

Zarówno w Polsce, jak i na całym świecie zauważa się obecnie rosnące zainteresowanie kulturą, a przede wszystkim literaturą skandynawską. Coraz chętniej podróżujemy w tamte rejony. Te podróże niekoniecznie muszą być fizyczne. Większość osób fascynujących się Skandynawią zdecydowanie woli podróże metafizyczne, opierające się głównie na przemierzaniu literackiego świata. Wszystko to sprawia, że tłumaczenia takie, jak Moja walka Karla Ove Knausgaarda w przekładzie Iwony Zimnickiej są wynoszone na piedestał literatury współczesnej.