Konkurs na najlepszy język

Patriotyzm każe nam oznajmiać: polski to najlepszy język świata! Brzmi pięknie, dźwięcznie, może wyrazić tak wiele… A że ze względu na mnogość reguł gramatycznych obcokrajowcy nazywają go trudnym? To pokazuje, jak chłonne są polskie umysły. Przerwijmy tę tyradę pytaniem – co to w ogóle znaczy „najlepszy”?
W jakim celu udowadniać wyższość jednego języka nad innym? Czym uargumentować? Rodacy w końcu nie używaliby tak chętnie swojej ojczystej mowy, gdyby mody na łacinę nie przełamał (mówiąc: Polacy nie gęsi…) Mikołaj Rej i kilku innych tworzących po polsku renesansowych artystów. Być może nie posługiwano by się polskim tak chętnie, gdyby nie zabronili tego zaborcy? Zarówno w Polsce ciemiężonej, jak i wolnej, głównym argumentem na wyższość mowy byłoby zapewne: lepsza, bo moja. A obiektywnie? Może ilość osób, która uczy się danego języka, wzmacnia jego jakość? A może bardziej wartościowy będzie ten z obszernym alfabetem lub większą liczbą słów? W „Wielkim Słowniku Ortograficznym PWN-u” pod redakcją E. Polańskiego (Warszawa 2003) znajduje się ich 150 tysięcy.

Nieograniczone zasoby

Czy to wystarczająca liczba, by utrzymać polski na chlubnym miejscu w światowym rankingu? Cóż, z pewnością to wynik zafałszowany, pełniący raczej rolę hasła marketingowego. Deklarowana w słownikach liczba wyrazów świadczy o poziomie leksykografii czy konwencji hasłowania, bogactwo słownictwa odzwierciedlając na drugim miejscu i niedokładnie. Język nasz oferuje bowiem szerokie możliwości słowotwórcze. Proste zdanie: twój kot jest uroczym stworzeniem zmienić można w: twój kotek/koteczek jest przeuroczym stworzonkiem. Powstałych w wyniku zabaw słowem wyrazów spisy nie uwzględniają. Co z nazwami własnymi, których hurtowe ilości powstają na co dzień? Co z nazwami związków chemicznych w liczbie ponad miliona? A niesklasyfikowane gwary i zapożyczenia? Wydawałoby się, że zasoby języka czerpać można ze studni bez dna.

Nie o liczby chodzi

Podobno wszyscy Polacy na co dzień posługują się odmianą, zawierającą od 6 do 10 tysięcy słów. Ze względu na indywidualne podejście do języka ciężko jednak o statystyki, zliczające wyrazy powszechnie stosowane, zdrobnienia, zapożyczenia, terminologię specjalistyczną oraz związki frazeologiczne. Według danych, opublikowanych w portalu vistawide.com (źródło informacji dla uczących się języków obcych), językiem o największej liczbie wyrazów jest angielski (250 000 słów). Skąd taki wynik? Geneza badań nieznana, a poradnia PWN poucza: Nie da się policzyć zbioru słów żadnego języka naturalnego, gdyż słownictwo to zbiór otwarty. Naukowcom udało ustalić się jedno – minimum leksykalne dla języka polskiego wynosi 1200 słów. Oznacza to, że wystarczy zapoznać się z tą liczbą najpotrzebniejszych, wyselekcjonowanych przez filologów z Uniwersytetu w Białymstoku wyrazów, by móc posługiwać się polszczyzną.

Każdy język określić można perfekcyjnym, gdyż w najlepszy sposób odpowiada potrzebom używającej go społeczności. Nie daje się zamknąć w sztywnych ramach, dostosowuje się do czasów i sytuacji. Wyższość angielskiego niektórzy opierają na jego globalnym zastosowaniu, lecz wtedy powraca początkowe pytanie – jak zdefiniować „wyższość”?

Niniejszym Konkurs na najlepszy język pozostaje nierozstrzygnięty.

Oceń

Dodaj komentarz