Biuro Tłumaczeń 123 Sp. z o.o. biuro@123tlumacz.com +48 888 500 123 Certyfikat Jakości: PN-EN ISO 9001:2009
Professional Polish Translation & Localization Services
Zadzwoń do nas:+48 888 500 123

Charlie’emu czy Charliemu? Poprawna pisownia imion anglosaskich w odmianie

Chodzi o niewiele: jedną malutką kreseczkę w postaci „’” i powtórzoną samogłoskę. Dyskusja jest jednak gorąca. Czy aby na pewno proponowane przez Wielki Słownik Ortograficzny formy „Charliego”, „Charliemu”, z „Charliem” spełniają zasady racjonalnej poprawności? Oto argumenty dla przeciwstawnych twierdzeń.

Teza 1: Poprawne są formy „Charliego”, „Charliemu”, z „Charliem”.

Wielki słownik ortograficzny PWNWedle reguły [248] Wielkiego Słownika Ortograficznego PWN, nazwy osobowe zakończone na -i, -ie, w dopełniaczu, celowniku i bierniku winno się zapisywać bez apostrofu (pierwszy trzon zasady mówi o konieczności zapisywania nazw osobowych zakończonych na -y, w wyżej podanych przypadkach, z apostrofem). Warto dodać, że WSO PWN to słownik normatywny, który otrzymał rekomendację od Rady Języka Polskiego. Ponadto, podobną regułę znaleźć można w Wielkim Słowniku Poprawnej Polszczyzny PWN.

O mocy twierdzenia świadczy również, znajdujące się w tym samym Wielkim Słowniku Ortograficznym, szczegółowe hasło „Charlie”, z odmianą na przykładzie Charliego Chaplina i Charliego Parkera, a także inne hasła ilustrujące regułę, m.in. „Eddie Murphy”  – „Eddiego”, „Eddiemu”, z „Eddiem” czy „Stevie Wonder” – „Steviego”, „Steviemu”, ze „Steviem”. Apostrofu nie stosuje się również w odmianie nazw osobowych, zakończonych na -ee lub ée. Zgodnie z regułą, piszemy zawsze o „Arnoldzie Toynbeem”, czytamy Johna Maxwella Coetzeego” i słuchamy audiobooka „Carmen” (o ile takowy istnieje) autorstwa „Mériméego”.

Co ciekawe, WSO sankcjonuje rozmaite formy, jeśli chodzi o nazwy osobowe zakończone spółgłoską + „e” (czytane jako „i”). Ze względu na powstały zwyczaj językowy, dopuszczalne będzie zapisanie „Patricka Swayze’ego”, jak i „Patricka Swayzego”, analogicznie w innych przypadkach gramatycznych. Podobnie jeśli chodzi o „Kobe’ego” bądź „Kobego” Bryanta, „Jessego” tudzież „Jesse’ego” Jamesa i wielu innych.

Teza 2: Poprawne są formy „Charlie’ego”, „Charlie’emu”, z „Charlie’em”.

Reguły Wielkiego Słownika Ortograficznego nie akceptuje Adam Wolański, autor poradnika „Edycja tekstów”. Wyjaśnia, iż apostrof pojawia się w języku polskim po to, by zaakcentować niewymawialność poprzedzającej go samogłoski. Uważa, że niewprawny odbiorca mógłby „z Christiem” odczytać jako [z Kristiem] zamiast [z Kristim] i, analogicznie, „z Charliem” jako [z Czarliem]. Wolański wskazuje również na pojawiający się w Wielkim Słowniku Ortograficznym konflikt reguł. Dla przypomnienia – reguła 248 brzmi: Nazwiska kończące się w wymowie na -y lub -i po spółgłosce (pisane przez -y, -ie) odmieniają się w liczbie pojedynczej jak przymiotniki. Nazwiska na -y w dopełniaczu, celowniku i bierniku piszemy z apostrofem, gdyż głoska ta w tych przypadkach nie jest wymawiana; nazwiska zakończone na -i, -ie – bez apostrofu. Reguła 244 z kolei głosi, że nazwiska zakończone na -e nieme w odmianie otrzymują polskie końcówki po apostrofie. Rada Języka Polskiego przyznaje zaistnienie nieścisłości, odsyła jednak do przytoczonych w pierwszej części tego tekstu haseł szczegółowych.

Na korzyść przekonań Wolańskiego przemawia fakt, iż reguły mówiącej o braku apostrofu w odmianie nazw osobowych zakończonych na -ie, przestrzegano dotychczas różnie. Przykładowo, w obrębie jednej książki wydanej przez Państwowy Instytut Wydawniczy, pojawiają się formy „Georgie’emu” i „Eddiemu”.

Rozstrzygnięcie: Wedle najwyższej w hierarchii instytucji dbających o poprawność języka polskiego, formy „Charlie’ego”, „Charlie’emu”, „z Charlie’em” są niepoprawne. Jak twierdzi znawca języka, Michał Gniazdowski: dlatego, że przyjęcie przez Radę Języka Polskiego dwóch poprawnych form byłoby zmianą zbyt gruntowną, mogącą prowadzić do językowych karykatur w postaci: „Bruce’owi”, „o Bruce’ie”, „z Bruce’em”. Choć ustalono już, że piszemy „Brusowi”, „o Brusie”, „z Brusem”. Z odmianą w pierwszym wariancie raczej nikt nie chciałby męczyć się na dyktandzie, a co dopiero przy tłumaczeniu anglosaskiej literatury.