tłumaczenia CV język angielskiCurriculum vitae to dokument treściwy, lecz zwięzły – optymalnie powinien zajmować jedną stronę A4. Paradoksalnie, tłumaczenie go na język obcy wywołać może czasochłonne dylematy. Jak poradzić sobie z przekładem najistotniejszego reprezentacyjnego pisma?
W napisane w języku obcym solidne dokumenty rekrutacyjne najlepiej wyposażyć się jeszcze przed rozpoczęciem poszukiwania pracy. Standardem w wielu polskich firmach stał się wymóg składania CV w dwóch językach, aby na wstępie potwierdzić u kandydata znajomość tego obcego. Na pytanie: czy tłumaczyć polskie CV słowo po słowie czy może stworzyć je na nowo np. po angielsku?, nie ma jednak określonej odpowiedzi. Przede wszystkim curriculum vitae dostosować należy do rodzaju posady – podczas starania się o różne prace, CV i tak podlegać będzie stałej modyfikacji. Czy to aplikacja na stanowisko kierownika w dużej firmie, czy też barmana w londyńskim pubie, do napisania obcojęzycznego CV trzeba podejść z dużą starannością, wyłapując wszelkie literówki, niepotrzebne przecinki oraz błędy w przekładzie. A te nawet Polakowi z bardzo dobrą znajomością języka obcego nie zawsze łatwo zauważyć.

Językowe trudności

Tłumaczenie CV wymaga poza tym stosowania terminów specjalistycznych oraz oficjalnego słownictwa wedle form, przyjętych w danym kraju – a zmieniających się rekrutacyjnych realiów nie uwzględnią słowniki Oxfordu czy Cambridge. Samodzielnie pisząc CV po angielsku, łatwo popełnić niewidoczną dla polskiego oka gafę i, uzupełniając rubrykę „Languages” (pol. Języki), pochwalić się znajomością „english – advanced” (pol. angielski zaawansowany). Każdy o wysokim poziomie językowym wiedzieć powinien, iż przymiotniki utworzone od nazw krajów zapisuje się w angielskim z wielkiej litery. O, ironio… Analogiczny błąd przytrafia się przy zapisie nazw miesięcy, niekiedy w CV stosowanych przy określeniu doświadczenia zawodowego i wykształcenia.

Problem ze zrozumieniem reguł

Choć, jak określają standardy Polskiego Towarzystwa Tłumaczy Przysięgłych i Specjalistycznych TEPIS, terminów związanych ściśle z tym ostatnim na języki obce nie powinno się przekładać nawet w curriculum vitae. W środowisku tłumaczy panują podzielone opinie: bo czy rekruter, który nie włada polskim, ma w słowniku wyszukiwać znaczenie słowa „licencjat” bądź przeglądać stronę internetową łódzkiej filmówki, by sprawdzić, o jakim profilu to uczelnia? Wielu tłumaczy korzysta więc w przekładzie z obcojęzycznych nazw, opracowanych przez same instytucje edukacyjne, a tytuły naukowe przekłada w miarę możliwości, gdy to konieczne dodając dopisek „the equivalent of…” (pol. ekwiwalent [czegoś]). Praktyka ta spełnia oczekiwania klienta, który pragnie, by osoba decydująca o jego miejscu pracy w trakcie czytania CV rozumiała każde słowo.

Tytuł tytułowi nierówny

Jeśli chodzi o tytuły naukowe, ich przekład może skonfudować nawet osobę, która z językiem docelowym ma na co dzień do czynienia. Dla przykładu, na język holenderski tytuł magistra tłumaczy się jako: Doctorandus, w skrócie Drs. W angielskim natomiast magister nauk ścisłych to „master of science” (MSc), humanistycznych z kolei – „master of arts” (MA). Oto kolejne z najczęściej spotykanych w języku angielskim odpowiedników:

  •  licencjat nauk ścisłych – bachelor of science (BSc), humanistycznych – bachelor of arts (BA),
  •  inżynier – engineer (Eng.),
  •  architekt – architect,
  •  doktor – philosophiae doctor (PhD),
  •  profesor – professor (Prof.)

Złotym środkiem między standardami a powszechną praktyką wydaje się być stosowanie w tłumaczeniu komentarzy objaśniających oryginalne polskie nazwy szkół, uczelni oraz tytułów.

Błędy i błędziki

Czy to koniec problemów, jakie mogą wystąpić przy samodzielnym pisaniu CV w j. angielskim?  W tak przejrzystym dokumencie rzucają się w oczy nawet najdrobniejsze błędy – a te związane są z nieprawidłowym użyciem przyimków np. w zdaniu „graduated from marketing”, które powinno brzmieć „graduated in marketing” (pol. stopień naukowy w dziedzinie marketingu). Powszechne są również tzw. kalki językowe, objawiające się w pisaniu przez Polaków zwrotu „you” (ang. ty) z dużej litery lub stawianiu przecinka przed każdym angielskim „that” (pol. że). Problemy sprawia również odpowiednie stosowanie rodzajników „a” i „the”, które w języku polskim są nieobecne. Reguły używania ich to dla native-speakera rzecz naturalna, a popełniony przez obcokrajowca w CV „drobny błąd” wygląda dlań na poważnego „byka”.
Oceń

Dodaj komentarz