Ścieżki życia poliglotów Ten przyjemny dreszcz, gdy odpalasz nową aplikację do nauki języka, wąchasz podręcznik prosto z drukarni lub zapisujesz się na konwersacje z lektorem. Od poznawania języków obcych można się uzależnić, a najlepiej wiedzą o tym poligloci. Poznaj kilku z nich!

Podróże po kulturze (i języku)

Aleksandra i Borys Uczułka to prowadzący jednego z najbardziej wartościowych kanałów podróżniczych na „polskim” YouTubie. „Co ich wyróżnia?”, zapytacie, „skoro tego typu twórców można liczyć w setkach, a tych bardziej profesjonalnych – z dobrym sprzętem i umiejętnościami montażowymi, w dziesiątkach?”. Otóż małżeństwo podróżników pokazuje miejsca, w które zazwyczaj nie jeździ się turystycznie, a przede wszystkim rozmawia w nich z lokalsami. Po ichniemu.

Ola i Borys byli w Norylsku – mieście przemysłowym na północy Rosji, w którym mieszkają wyłącznie pracownicy tamtejszych kopalni, a żeby wjechać do środka, trzeba dostać wizę. Zabrali widzów do jurty na przedmieściach Ułan Bator, a także na zawody mongolskiego wrestlingu. Do brazylijskiej faweli w trakcie mundialu, by podglądać z mieszkańcami wielkie mecze na ekranach, a małe na „dzielnicowych” placach. Borys mówił farsi w Iranie, po portugalsku w Ameryce Południowej, po francusku na Madagaskarze, po mongolsku w Mongolii, jak również… po słowacku na Słowacji.

Czy bardziej zaskoczył odbiorców tym, że zna język naszych południowych sąsiadów, czy może faktem wycieczki do najbliższej granicy z 80-kilkuletnią babcią? W każdym razie podróżnicy-poligloci udowadniają, że znajomość języków obcych otwiera drzwi do głębszego poznawania kultur niż tylko po angielsku. W języku danego kraju możesz porozmawiać z każdym: z prezesem i robotnikiem, ludźmi przechadzającymi się po parku, uczniami i staruszkami. Lekcje języka obcego to w tym przypadku lukratywna inwestycja w wartościowe podróże, które z pasji mogą przekształcić się w pracę.

Jak uczą się poligloci?

Z definicji osoby, które posługują się dwoma językami są dwujęzyczne, trzema trójjęzyczne, czterema można już nazwać – podobnie jak prowadzących Planetę Abstrakcja – mianem poliglotów. Na świecie jest ich niewielu, wedle różnych źródeł od mniej niż 1 do 3%. Łączy ich zamiłowanie do nauki języków obcych, a niekoniecznie genetyczne predyspozycje. Poligloci udowadniają, że również osoby ze średnią w szkole poniżej przeciętnej mogą nauczyć się płynnie porozumiewać w kilku, a nawet w kilkunastu językach. I choć metody nauki mogą mieć zupełnie różne, to z pewnością będą one alternatywne do „podręcznikowego” sposobu nauczania.

Lýdia Machová, słowacka poliglotka, dzieli się w swoim przemówieniu na evencie TED kilkoma systemami, o których opowiedzieli jej koledzy „po fachu”. Benny Lewis, poliglota z Irlandii, stosuje strategię mówienia w nowym języku już od pierwszego dnia. Uczy się kilku słów i zwrotów z samouczka dla turystów danego kraju, a następnie spotyka z native’ami wybranego języka. Rozmawia z nimi, nie zważając na setki błędów, które popełnia na początku. Przyswaja wiedzę w oparciu o feedback. Lucas z Brazylii z kolei zagaduje do ludzi na Skype’ie. Używa fraz typu „Cześć, co słychać?”, a z ich odpowiedzi dowiaduje się, jak prowadzić typową obcojęzyczną konwersację.

Trenerzy nauki języka

Sama Lýdia poznaje języki poprzez kulturę popularną. Opowiada o tym, jak zaczęła czytać jedną z części powieści o Harrym Potterze po hiszpańsku, nie mówiąc w tym języku ani słowa, a skończyła, z pełnym zrozumieniem podążając za fabułą. Lýdia Machová, niegdyś nauczycielka angielskiego i niemieckiego, a także tłumaczka, dziś prowadzi tzw. „językowy konsulting”. To zajęcie popularne wśród „medialnych” poliglotów, którzy podpowiadają ludziom, w jaki sposób szybko i skutecznie nauczyć się języka, a także układają klientom indywidualny plan działania.

Luca Lampariello, włoski poliglota i mentor nauki języka, na swoim blogu porusza interesujące kwestie: jak wyrwać się z pułapki poziomu średniozaawansowanego, czy naśladowanie pomoże w uzyskaniu perfekcyjnego akcentu oraz jak wiele słów trzeba znać, by mówić w danym języku swobodnie.

Nowy język? Na luzie

Moses McCormick podobno potrafił prowadzić swobodną rozmowę w 20 językach. Nieżyjący już miłośnik języków orientalnych zaskakiwał ludzi w rozmaitych sytuacjach. Jako czarny mężczyzna budził duże zdziwienie wśród chińskich kelnerek, japońskich sprzedawców kwiatów, wietnamskich kosmetyczek czy koreańskich biznesmenów, zagadując do nich w ich językach rodzimych.

Moses nagrywał filmiki na YouTube’a, wiele z nich tytułując schematycznie: „Black Man Shocks Foreigners By Speaking Korean, Mandarin & Cantonese”. Każdy ze swoich językowych wypadów określał „przenoszeniem się na wyższy poziom”, metodę natomiast nazwał FLR – Foreign Language Roadrunning. W wolnym tłumaczeniu: Poszukiwanie języka obcego w terenie. McCormick ceniony był za swobodne, mocno rozrywkowe podejście do nauki.

Poligloci stosują różne systemy, ale łączy ich jedno: przyjemność czerpana z nauki języka i otwartość na „wchłanianie go” na wiele sposobów – przez oglądanie, słuchanie, rozmowę i zanurzenie się w kulturze. Swoje umiejętności wykorzystują w pracy (użyjmy górnolotnego przykładu: jak Jan Paweł II, który wypowiadał pozdrowienia dla wiernych w wielu językach), ale również w życiu codziennym. Poligloci poznają kultury, z łatwością odnajdują się w terenie i nawiązują znajomości. Są żywym dowodem na to, że języka obcego warto uczyć się chociażby dla samej satysfakcji.