Biuro Tłumaczeń 123 Sp. z o.o. biuro@123tlumacz.com +48 888 500 123 Certyfikat Jakości: PN-EN ISO 9001:2009
Professional Polish Translation & Localization Services
Zadzwoń do nas:+48 888 500 123

Tłumacz kontra kryptolog

Tłumacz kontra kryptologNa co dzień każdy posługuje się kodem. Nie tylko językowym, uznanym w kraju za oficjalny bądź międzynarodowym. Również tym elektronicznym, umożliwiającym logowanie się do portali społecznościowych, wysyłanie maili i wybieranie gotówki z bankomatu. Czy zawód specjalisty od przekładu językowego różni się od zawodu kryptologa, eksperta od tłumaczenia szyfrów? Oto zestawienie:

Tłumacz Kryptograf
Kodu językowego uczy się przez wiele lat Metodą prób i błędów próbuje odnaleźć algorytm szyfru, często również wymyśla go sam
Zazwyczaj specjalizuje się w jednym języku; ogrom wiedzy, jaką musi pochłonąć jako specjalista w większości przypadków uniemożliwia pracę w trzech i więcej kodach, to zostawia się najtęższym umysłom Zdarza się, że jednemu szyfrowi poświęca całą karierę – przeważnie jednak opracowuje coraz to nowsze, doskonalsze
Jako podbudowę do nauki konkretnego języka poznaje zasady komunikacji, a także rządzące budową kodu językowego (na studiach filologicznych do obowiązkowych przedmiotów należy łacina) Musi znać podstawy nauki o komunikowaniu i kryptologii, jak również szereg najbardziej znanych i najczęściej stosowanych szyfrów – ich elementy mogą być wykorzystane we współczesnych kodach
Musi dotrzymywać tempa żyjącemu, zmieniającemu się wciąż językowi, nie zapominając o klasyce Na bieżąco śledzi mocno związane z rozwojem technologii najnowsze rozwiązania z dziedziny kryptologii
Praca tłumacza może być mniej lub bardziej ważna. Zależy, czy polega na wykonywaniu przekładów ustnych dla instytucji UE w Brukseli, czy też tłumaczeniu artykułów plotkarskich z zagranicznych portali rozrywkowych Kryptolog to w większości przypadków poważna, włączająca poznawanie tajemnic wagi państwowej profesja. Sukcesy kryptologów przyczyniają się do wzmocnienia bezpieczeństwa kraju i sukcesów w czasie wojny.
W tłumaczeniu z jednego języka na inny zawsze pozostaje pewna dowolność interpretacji, możliwość dokonania przekładu na kilka różnych sposobów, eksperymentowania z tonem, rodzajem słownictwa. Ważne, by zaszyfrowane wiadomości przełożone były jak najbardziej precyzyjnie, z zachowaniem pierwotnego sensu. Tu nie ma miejsca na ozdobniki (chyba że ktoś szyfruje list miłosny)

 

Wniosek: przekład przekładowi nierówny, choć w obydwu przypadkach chodzi o kodowanie i dekodowanie. Między dwoma profesjami jest jeszcze jedna istotna różnica – translatoryka kodu językowego gości w świecie akademickim od bardzo dawna, z kolei pierwsze pełnowymiarowe studia z dziedziny kryptologii (na poziomie magisterskim) uczelnie udostępniły w swojej ofercie dopiero kilka lat temu. Odpowiedziały tym samym na zapotrzebowanie na kryptografów, wyrażone przez instytucje państwowe.

Z językami obcymi jesteśmy osłuchani. Czy znamy jakieś słynne szyfry, prócz tego, na którym opierało się działanie Enigmy?

Kipu to bodaj najciekawszy z tych najbardziej znanych. Południowoamerykańscy Indianie już 5 tysięcy lat temu do ukrywania informacji używali pisma… supełkowego. W zależności od długości, koloru, materiału wykonania sznurka, a także rozmieszczenia supełków, szyfrowali dane statystyczne i geograficzne. Ów sposób przechowywania czy też przekazywania wieści wyginął wraz z kolonizacją kontynentu.

Do wiekowych szyfrów należy również ten, opracowany przez Juliusza Cezara. Klucz jest prosty: każdej literze przyporządkowuje się inną, oddaloną w alfabecie o tę samą ilość pól, do przodu lub do tyłu. W odnalezienie algorytmu do szyfru tego typu może pobawić się już uczeń podstawówki.

O ile nie pochłonie go kodowanie harcerskim sposobem „gaderypoluki”. Tu w wiadomości oryginalnej zamianie podlegają tylko te litery, które znajdują się w sylabach: „ga”, „de”, „ry”, „po”, „lu”, „ki”. Dla przykładu: w słowie „kot” literkę „k” zamieniamy na znajdujące się z nim w parze „i”, literkę „o” na „p”, a „t” zostawiamy, gdyż ona w słowie „gaderypoluki” nie występuje. Wiadomość końcowa brzmi „opt”. Żeby nie było tak łatwo, drużyna może wymyślić sobie własne słowo szyfrujące (stosuje się jeszcze „halojupitery” i „nowebutylisa”). Ważne, by składało się z 6 nie dublujących się literami sylab.

Szyfr Ottendorfa wymaga z kolei zaglądnięcia do książki, z zastrzeżeniem, że kodujący i dekodujący mają dokładnie to samo wydanie. Ów składający się z liczb szyfr interpretujemy następująco: pierwsza cyfra oznacza numer strony, na której dana litera się znajduje, druga – numer wiersza na stronie, trzecia – pozycję wyrazu w wierszu, a czwarta (jeśli jest) – kolejność litery w konkretnym słowie.

Mimo że zawodu tłumacza nie zamienilibyśmy na żaden inny, miło by było oderwać się czasem od słowników i pobawić w kryptologa… Choćby dla towarzyszącego pracy dreszczyku tajemnicy.