język angielski Gdy powtarzamy na kolejnej lekcji: „Do you have my pencil?” lub „Mary can ride a bike”, czy zastanawiamy się, skąd wziął się język, którym można się dogadać niemal na całym świecie? To nie takie proste jak powyższe frazy – język angielski pełen jest wpływów, pochodzących z różnych epok historycznych.

Początki języka anglosaskiego

W roku 400 n.e. Celtowie w Brytanii pozostawali pod rządami Rzymian. Co nie wychodziło im tak bardzo na złe – Rzymianie bronili wysp przed najazdami barbarzyńskich plemion z Saksonii. Na terenie współczesnej Wielkiej Brytanii mówiono wówczas w językach celtyckich, z niewielkim wpływem łaciny.

Wraz z upadkiem imperium Rzymianie wycofali się, zatem plemiona anglosaskie: Anglowie, Jutowie, Sasi i Fryzyjczycy, wkrótce pojawiły się na pożądanych terenach. Zajęły je i założyły na Wyspach Brytyjskich własne królestwa. Ich język – anglosaski (nazywany również staroangielskim) – przyjął się wśród miejscowych, pozostawiając w spuściźnie słowa takie, jak: „house”, „woman”, „leaf” czy „werewolf”. Na cześć czczonych przez Anglosasów bogów zostały nazwane również dni tygodnia: „Tuesday”, „Wednesday”, „Thursday” i „Friday”[1]. Mimo licznych wpływów, język staroangielski jest dla współczesnych Anglików niezwykle trudny do odczytania.

Prezenty od Duńczyków i Francuzów

Wiek VIII przyniósł kolejne zawirowania w omawianej części świata. Straszni Wikingowie, najechawszy na Wielką Brytanię, zajęli północną połowę jej terytorium. Wkrótce, za sprawą małżeństw Celtów i Saksonów z Duńczykami, języki złączyły się w interesującym miksie. Do staroangielskiego dołączyły wyrażenia: „drag”, „fast”, „die”, „thrust” i inne, dając łącznie ok. 2000 „nowych” słów.

W 1066 r. z kolei Wielką Brytanię najechali Normanowie (wikińscy obywatele Francji, którzy przyjęli tamtejszy język i obyczaje). Na tronie brytyjskim zasiadł normański król, a naokoło niego – mówiąca po francusku świta. Do miksu należy dodać mówiących po łacinie duchownych.

Stąd przez kolejnych kilkaset lat panował na wyspach podział językowy. Arystokracja mówiła po francusku, chłopi – po staroangielsku. Do czasu, gdy niższe warstwy społeczne nie spostrzegły się, że jeśli będą używać słów takich jak: „council”, „marriage”, „sovereign”, „govern”, „damage” czy „parliament”, będą brzmieć jak wyżej urodzeni.

Angielski – język Szekspira (i państw kolonizowanych)

Nie mniejszy wkład niż Wikingowie czy Normanowie, ma w język angielski William Szekspir. Znany dramatopisarz również wymyślił ok. 2000 nowych słów i zwrotów, wyposażając rodaków m.in. w „eyeball”, „puppy dog”, „anchovy”, a także liczne związki frazeologiczne.

Poczynając od wieku XVI, Brytyjczycy drogą podbojów zaczęli rościć sobie prawa do terenów umiejscowionych w różnych częściach globu. Zasiedlali ziemie karaibskie, hinduskie, afrykańskie czy australijskie, „ofiarując” swój język, a biorąc ledwie kilka czy kilkadziesiąt lokalnych słów w zamian. Leksykografowie postanowili w końcu usystematyzować językowe bogactwo, wskutek tego w XVIII w. powstały pierwsze słowniki języka angielskiego, wypełnione pojęciami z kulturowego miksu.

Angielski internetu, angielski globalny

W okolicach roku 2000 polskie dzieci zaczęły obowiązkowo uczyć się angielskiego jako recepty na zawodowe szczęście. Wraz z postępem globalizacji i rozwojem sieci internetowej, język ów stał się lingua franca i utrzymuje tę pozycję do dzisiejszego dnia. Zręcznie wplótł się w języki narodowe – w korporacyjnej nowomowie używa się wyrażeń typu „ASAP”, „deadline”, „feedback”, a nastolatki mierzi, gdy coś jest zbyt „krindżowe” lub ktoś popadnie w „delulu”[2].

Język angielski przez lata ewoluował. Już od średniowiecza gotował się w multikulturowej zupie, wytwarzając coraz to nowsze smaki i aromaty. Dziś jest hybrydą nie tylko języków celtyckich, anglosaskich, skandynawskich, normandzkiego i łaciny, ale składa się również z naleciałości języków imigranckich – i globalnego języka internetu.

Język spoiwem narodu. A może ludzkości?

Wykładowcy literatury angielskiej lubią podsuwać studentom „Beowulfa”, podając go za przykład narodzin języka staroangielskiego. To poemat heroiczny, opowiadający o tytułowym bohaterze,  który – przywędrowawszy z terenów obecnej Skandynawii na Wyspy Brytyjskie – pokonuje krwiożercze smoki, zostaje królem ludu Geatów, po czym umiera w glorii i chwale. Brytyjski tygodnik „The Economist”[3] zwraca uwagę na fakt, iż traktowanie dzieła literackiego czy nawet karteluszek (bądź skrawków papirusu, kawałków desek, fragmentów kamieni) z pierwszymi śladami pisma jako początku danego języka można porównać do stawiania znaku równości między pierwszym zdjęciem dziecka a początkiem jego życia.

Warto wiedzieć, że drugi język większości z nas od setek lat czerpie z innych kultur, a i my dokładamy do niego cegiełkę, m.in. osiedlając się licznie w Londynie czy w Chicago. Co ciekawe, po angielsku nie mówi najwięcej osób na świecie (pierwsze pozycje zajmują chiński i hindi), jednak liczy on sobie najwięcej uczniów. Za łatwość adaptowania języka angielskiego odpowiada raczej jego powszechna („chłopska”) warstwa, niż arystokratyczne zwroty.

[1]https://www.youtube.com/watch?v=H3r9bOkYW9s

[2]Patrz: artykuł o Młodzieżowym Słowie Roku 2023

[3]https://www.economist.com/films/2023/11/24/where-do-languages-come-from