Biuro Tłumaczeń 123 Sp. z o.o. biuro@123tlumacz.com +48 888 500 123 Certyfikat Jakości: PN-EN ISO 9001:2009
Professional Polish Translation & Localization Services
Zadzwoń do nas:+48 888 500 123

„A gu gu” pierwszych ludzi – teorie powstania języka

„A gu gu” pierwszych ludzi

teorie powstania języka
Czy wiesz, skąd wziął się język? Z najpierwotniejszej komunikacji słownej na świecie, pomiędzy matką i dzieckiem. Od zarania dziejów każdy bobas, nie panując nad tym, wypowiada bowiem „a gu gu”, potem „baba” i „mama”. Dorośli podchwycili ów sposób porozumiewania, przez wieki wykształcając całe systemy językowe. Jest jedno małe „ale”…
To nie musi być prawda. Teorii na temat powstania języka krąży w świecie akademickim co najmniej tyle, ile palców obydwu rąk. Ta o gaworzeniu pierwszych ludzi wydaje się dość przekonująca, zwłaszcza że w wielu językach na bazie głoski „ma” zbudowane zostało słowo „matka”. Co sądzą o tym oponenci? Zwolennicy teorii ewolucji Karola Darwina twierdzą, że mózgi naszych pierwszych praprzodków nie mogły dysponować ośrodkiem umożliwiającym wynalezienie tudzież naukę języka. Umiejętność ta pojawiła się dopiero w pewnym punkcie, w drodze naturalnego rozwoju organizmów i tworzenia coraz lepszych warunków życia. Najpierw pojawiły się nieskomplikowane głoski i gesty, następnie tzw. „język kreatywny”, którego komunikaty homo sapiens (lub może nawet homo erectus i neandertalczycy) tworzyli z pełną świadomością.

Jeśli jednak wierzyć orędownikom teorii biblijnej, człowiek pojawił się na Ziemi już ze znajomością języka – w końcu to Adam nadał nazwy wszystkim znajdującym się w Raju zwierzętom, roślinom, zjawiskom. W wielu wierzeniach język to dar od boga, a nauka nie może zaprzeczyć teorii, że pierwsze istoty ludzkie porozumiewały się za pomocą słów. Nie może również potwierdzić.

Niewyjaśnione zatem pozostaje, w jaki sposób ludzie stali się panami języka. A czy wiadomo, jakie były ich pierwsze słowa? Przytoczona wyżej teoria o przejmowaniu mowy niemowląt to jedna z hipotez wynalazczych, bazujących na ludzkiej skłonności do naśladownictwa.

Pozostałe to:

  • hipoteza „ding-dong” – opiera się na tezie, że pierwsze słowa to onomatopeje, wyrazy dźwiękonaśladowcze, związane z czynnością, jaką wykonuje się przy pomocy przedmiotu nazywanego. W baskijskim „ai-ai” (pol. ałć) oznaczało „nóż”, w języku Indian zamieszkujących Góry Skaliste „tun-tun” było „sercem”. Wszyscy kojarzymy, że „bum” to słowo związane z wybuchem, „bang” z upadkiem z dużej wysokości, a „omnomnom” to odgłosy jedzenia. Onomatopeje to jednak mikra część języka, jak wytłumaczyć powstanie pozostałych wyrazów (np. krzesło, mysz, chmura) lub deklinacji?
  • hipoteza „pooh-pooh” – przekonanie, że pierwsze słowa są wyrazem emocji człowieka, wynikiem przeżywanego stanu. To odpowiedź na ból – „ała” (w angielskim „ouch”, w rosyjskim „oi”, w języku Indian Cherokke „eee”), głód – „bur bur” i śmieszne sytuacje – „ha ha ha”. Pojawia się problem podobny, jak wyżej – co z innymi częściami języka?
  • hipoteza „bow-wow” – najbardziej znana, a przez niektórych określana „najbardziej niedorzeczną”. Opiera się na przekonaniu, że języki wykształciły się poprzez naśladownictwo odgłosów zwierząt. Dlaczego jednak Japończycy szczekanie psa słyszeli jako „wan-wan”, a Rosjanie „gaf-gaf”? Co jest powodem różnicy między „hau-hau” a „bow-wow”? Inne układy słuchowe u mieszkańców Europy, Azji i Ameryki?
  • hipoteza „ta-ta” – wedle której pierwsze wyrazy powstały w wyniku ewolucji gestów, np. przykładania palca do ust, nakazującego ciszę. Wargami, językiem i zębami starano się również imitować ruchy dłoni, co w pewnych wypadkach, skutkowało wydawaniem dźwięków. I tu pojawia się pytanie o zróżnicowanie gestów w kulturach świata. A może inne ich znaczenia pojawiły się później?

Językoznawcy uznają również drugą gałąź teorii. Oto hipotezy bazujące na przekonaniu, że język wykształcił się w społeczeństwie jako wynik absolutnej konieczności:

  • hipoteza ostrzegawcza – i ona opiera się na teorii o naśladownictwie zwierząt – nie w sposobie wydawania dźwięków, lecz w przeznaczeniu. Pierwsi ludzie, podobnie jak zwierzęta, ostrzegali się wzajemnie, gdy nadchodziło niebezpieczeństwo, np. w postaci drapieżnej bestii. Bardziej konkretne dźwięki zaczęli artykułować, gdy kolejnemu pokoleniu przekazywali nabytą wiedzę, jak wskazówki dotyczące łowiectwa.
  • hipoteza „yo-he-ho” – czyli słowa powstałe w trakcie prac grupowych, jako znak wykonywania danej czynności, wynikły z wkładanego weń wysiłku. Czy to przesuwanie skały sprzed wejścia do jaskini czy też noszenie drewnianych bali, pierwsze prastare pieśni skomponowane zostały na potrzeby wspierania się wzajemnie przy pracy i w walce. Może to one stały się przyczynkiem do prowadzenia luźniejszych pogawędek?
  • hipoteza kłamcy – to najciekawsza spośród wymienionych. Amerykański lingwistwa E. H. Sturtevant przekonywał, że skoro gesty, spojrzenia i dźwięki wynikają w sposób bezwarunkowy (np. niekontrolowane odgłosy przy przeżywaniu bólu), to słowa powstały z potrzeby bycia nieszczerym. Stały się wypadkową odmiennej, poznanej nagle przez pierwszych ludzi sytuacji.

Pytanie „skąd wziął się język” od lat wywołuje niekończącą się dyskusję. W poł. XIX w. Paryskie Stowarzyszenie Językoznawcze wydało nawet obwieszczenie, zakazujące prowadzenia badań nad powstaniem języka, uznając je za sprawę tak błahą i niepotrzebną, że niegodną zajmowania się. Naukowa analiza zagadnienia wydaje się jednak nad wyraz pożądana, szczególnie że języki pierwotne cechowały się niekiedy większym stopniem złożoności niż współczesne. Język ludów Bantu, zamieszkującego podnóża góry Kilimandżaro, wyrażał się w 14 czasach, a rzeczowniki odmieniano na około 20 sposobów.

Klasyfikacja hipotez według Edwarda Vajdy, wybitnego amerykańskiego językoznawcy.