tłumaczenia konferencyjne – Na konferencjach pytają mnie, czy jestem inżynierem dźwięku – mówi jeden z tłumaczy w podcaście Troublesome Terps. Przyznaje, że w budkach symultanicznych rzadko spotyka innych mężczyzn. Jaka jest przyczyna dominacji kobiet w profesji tłumacza ustnego?

Zawody wciąż mocno kojarzone z płcią to pielęgniarka, mechanik, pilot, asystentka, kosmetyczka i stolarz. Czy również tłumaczka? Być może. Wystarczy wpisać w Google Grafika hasła typu „translator on the job” lub „simultaneous interpreter” i policzyć, ilu spośród tłumaczy na zdjęciach ilustracyjnych to kobiety. Dysproporcje potwierdzają statystyki. Według brytyjskiej agencji tłumaczeniowej Rosetta Stone[1], 55% spośród tłumaczy pisemnych (ang. translators) reprezentuje płeć żeńską, natomiast w zawodzie tłumacza symultanicznego (ang. Interpreter) to aż 81%!

Płeć przystosowana do tłumaczenia?

Problem poruszyli twórcy podcastu „Troublesome Terps”: Alexander Gansmeier, Jonathan Downie i Alexander Drechsel. Jeden z prowadzących opowiada, jak w trakcie swojej siedmioletniej kariery tylko dwa razy spotkał innego mężczyznę-tłumacza na wydarzeniu. On sam w wielu sytuacjach, jako jedyny mężczyzna z ekipy, brany jest za inżyniera dźwięku. A gdy zaczyna mówić do mikrofonu, wśród publiczności pojawiają się szepty: „Nie jest kobietą”.

O feminizacji zawodu opowiada gościni podcastu, doktor Camille Collard. To tłumaczka i naukowczyni, która zajmuje się tematyką płci w branży tłumaczeniowej. Stara się odpowiedzieć na pytanie, dlaczego mężczyźni wykonują mniej tłumaczeń symultanicznych, polegających na transformacji języka źródłowego w docelowy ad hoc. Pierwszym argumentem mają być większe zdolności komunikacyjne kobiet. Kobiety (oczywiście generalizując) mówią więcej, w sposób bardziej opisowy i wylewny. Druga sprawa: częściej niż mężczyźni opierają swoją karierę na przedmiotach humanistycznych. Co prawda, filologia angielska przyciąga mniej więcej tyle samo panów, co pań (i w budkach angielskojęzycznych znaleźć można tych mężczyzn-rodzynków), jednak na kierunkach studiów związanych z nauką języków romańskich, blisko- lub dalekowschodnich wyraźnie widać przewagę.

Jak tłumaczą kobiety

Camille Collard zauważa również, jakimi kryteriami przy wyborze ścieżki zawodowej kierują się obydwie płcie. Mężczyźni starają się o posady, które dają więcej możliwości szybkiego awansu. Chcą wspinać się po szczeblach kariery i zarabiać dużo. Kobiety oczywiście też, jednak awanse czy zarobki nie są dla nich priorytetem, a w zawodzie tłumacza zazwyczaj utrzymywana jest płaska hierarchia. Wyjątkiem są nieliczni, którym przypada w udziale tłumaczenie znanych osobistości – jednak niekiedy jest to kwestia przypadku.

Troublesome Terps (tłum. ang. slang. Kłopotliwi tłumacze, skrót od „interpreters”) poruszają także temat odbioru tłumacza przez publikę. Kobietom komunikacja werbalna może przychodzić łatwiej, jednak czy jest bardziej efektywna? Jak mówi dr Collard, panie mają tendencję do wplatania w wypowiedzi (również te tłumaczone) wypełniaczy typu „perhaps”, „sort of”, „you know”. W polskiej wersji językowej: „jakby”, „podobno”, „widzą Państwo”. Wtrącenia te rzadko są potrzebne w tłumaczeniu.

Naukowczyni przywołuje także chińską koncepcję twarzy. Kobiety są grzeczne i uprzejme. Wypowiedzią chcą obronić twarz swoją i rozmówcy, podczas gdy mężczyźni są bardziej bezkompromisowi. Odzywają się, by mieć rację. (Z chwilą wypowiedzenia tych słów na antenie słuchowiska zapadła grobowa cisza).

Mężczyźni chcą być docenieni

Analiza cytowanego wyżej badania z Rosetta Stone wykazała, iż mężczyźni lepiej przyjmują feedback, nie bronią się przed zawodowymi uwagami i rzadziej dopuszczają do głosu emocje. Z drugiej strony, żeńskie tłumaczki symultaniczne sprawdzają się w sytuacjach delikatnych, np. Przy przesłuchiwaniach ofiar przemocy, w szpitalach, podczas wydarzeń dla kobiet.

A może żeńska przewaga w branży tłumaczeniowej jest domeną wyłącznie krajów zachodnich? Julia Poger, tłumaczka, pod tweetem Camille Collard napisała: „To zależy również od kraju. W Rosji jest wielu tłumaczy mężczyzn, szczególnie wyższego szczebla”[2]. Nie wiadomo, czy komentująca odnosi się do dziedziny „conference interpreting”, jednak można wnioskować, iż w krajach nie-zachodnich zawód tłumacza może cieszyć się większym prestiżem. Stąd większa liczba mężczyzn, którzy kandydują do tego miana.

Czy warto zachęcać panów do robienia kariery w branży tłumaczeń ustnych i kto miałby w tym interes? Parytety nie muszą być realizowane „na siłę” i lepiej pozostawić stanowiska pasjonat(k)om. Podobnie jak w wielu innych zawodach.

[1]https://www.rosettatranslation.com/who-make-better-translators-men-or-women/

[2]https://twitter.com/CamilleCollardC/status/1063376148447535106