Kiedyś funkcjonował głupi żart, od którego zaczniemy wpis: czym się różni wróbel? Że ma jedną nogę bardziej. Analogicznie, odnosząc się do dzisiejszego tekstu: czym się różni tłumacz? Ma jedną specjalizację więcej. W tym przypadku jest to – jak sama nazwa wskazuje – „przysięganie”.

Zacznijmy od tego, że wraz ze zdobyciem uprawnień, tłumacz przysięgły staje się osobą zaufania publicznego czyli taką, która cieszy się szacunkiem i, przede wszystkim, zaufaniem ludzi dla których i z którymi pracuje. To tak, jak z lekarzami – idąc do specjalisty musimy wierzyć, że pomoże nam najlepiej jak potrafi, a jego decyzje nierzadko dotyczą spraw największej wagi. Tłumacze przysięgli nie ratują co prawda życia, ale nierzadko świadczą w sprawach, w których przekłady z innych języków mają ogromną wagę.

Aby w ogóle móc ubiegać się o taki tytuł, kandydat musi zdać szczegółowy egzamin składający się z części ustnej oraz pisemnej, stając przed Państwową Komisją Egzaminacyjną powołaną bezpośrednio przez Ministra Sprawiedliwości. Także z jego rąk świeżo upieczony tłumacz przysięgły odbiera świadectwo nabycia nowych uprawnień. Jeszcze tylko ślubowania, wpisanie na listę, kilka odręcznych podpisów i gotowe.

Z tym zawodem spotkacie się w szczególności podczas spraw sądowych, w których należy przełożyć ważny w postępowaniu dokument. Także inne organy państwowe, jak urzędy czy policja, korzystają z takich usług. Na porządku dziennym są też zlecenia od osób prywatnych. O ile w większości przypadków wybór pomiędzy „zwyczajnym” tłumaczem a przysięgłym jest właściwie decyzją zleceniodawcy, tak zdarzają się przypadki, w których ten drugi jest wymagany do zaakceptowania i przyjęcia dokumentu. Oczywiście nie mówimy tylko o przekładach pisemnych; rozmowy biznesowe na wyższym szczeblu także zawierają się w jego kompetencjach. W jakich jeszcze przekładach potrzebny będzie taki specjalista? Podczas tłumaczenia umów, metryk, pełnomocnictw, dokumentów rejestracyjnych pojazdów sprowadzanych z innych krajów, odpisów z Krajowego Rejestru Sądowego, oświadczeń, testamentów… Przykłady można mnożyć w nieskończoność. Ponadto, jeśli ktoś z Was posiada tłumaczenie, ale wykonane przez tłumacza bez uprawnień, tłumacz przysięgły może je uwierzytelnić, by nie dublować kosztów pracy od podstaw. Dokument taki zawiera podpis i pieczęć świadczące o zgodności z oryginałem.

Większości z nas specjalizacja przysięgła kojarzy się z przekładami z obcych języków na polski, a w dużej ilości spraw wykonuje się je odwrotnie – bylibyście zdziwieni, jak często tłumacz przysięgły przekłada dokumenty nie tylko na angielski czy hiszpański, ale i gruziński, hebrajski czy nawet chiński.

To, że tłumacz przysięgły oficjalnie poświadcza za dany dokument, odnotowywane jest w repertorium – znajdziemy tam datę przyjęcia oraz zwrotu dokumentu, wysokość wynagrodzenia dla tłumacza czy opis całego tłumaczenia.

W przeciwieństwie do „normalnych” tłumaczy, na tych przysięgłych ciąży ogromna odpowiedzialność. Z racji specjalnych uprawnień jakie otrzymują, obowiązują ich też inne obowiązki oraz… kary. Największym przewinieniem jakiego może się dopuścić jest przedstawienie fałszywego tłumaczenia lub opinii na jego temat. Traktuje się to jako przestępstwo przeciwko wymiarowi sprawiedliwości; kodeks karny mówi o tym jako o występku, niemniej zagrożonym karą pozbawienia wolności do lat 3.

Podsumowując, wybranie tłumacza przysięgłego jest dobrym i uzasadnionym krokiem, jeśli zależy nam na najwyższej jakości tłumaczenia oraz chcemy mieć pewność absolutną co do zgodności przekładu z oryginałem i rzetelności wykonanej pracy.

Oceń

Dodaj komentarz